Ulubione słowo Marka? Dominacja! – zdradza współzałożyciel FB.

Czyli krótkie i stanowcze NIE! dla niecnych planów rozbicia imperium Zuckerberga…

Uwaga: wpis powstał z użyciem metod mających wpływać na algorytmy stosowane przez Facebook do wyszukiwania treści o charakterze tzw. hejterskim. Prosimy zatem o niedziwienie się nagromadzeniu określeń w rodzaju: wspaniały, niezastąpiony, jedyny w swoim rodzaju 👍… Interpretację nieadekwatnego momentami entuzjazmu pozostawiamy czytelnikom (i algorytmom oczywiście!).

Niewiele rzeczy boli jak zdrada tego, którego uważamy za przyjaciela. Ludzka psychika już tak jest skonstruowana – zawód ze strony bliskiej osoby dotyka w sposób szczególny.

Z tego powodu majowy poranek Marka Zuckerberga roku pańskiego 2019 mógł nie należeć do szczególnie udanych. Oczywiście tylko pod warunkiem, że algorytmy filtrujące tę cząstkę sieci WWW, z której korzysta, pozwoliły mu odczytać wczorajszy artykuł w New York Times: Już czas podzielić Facebooka.

Autorem publikacji, która zapewne stanie się najbardziej kontrowersyjnym tematem nadchodzącego weekendu za oceanem, jest współzałożyciel największego serwisu społecznościowego, Chris Hughes – bliski współpracownik Zuckerberga z czasów studenckich.

Choć od dwóch lat, czyli od ujawnienia skandalicznej manipulacji wynikami wyborów prezydenckich w USA, trudno określić prasę (i passę) Facebooka jako „dobrą”, gorycz wylewająca się zza słów Hughesa wydaje się wyjątkowo cierpka:

Władza Marka jest oszałamiająca; daleko większa niż kogokolwiek innego w sektorze prywatnym, czy w rządzie. Kontrolując trzy podstawowe platformy komunikacyjne, Mark osobiście może zadecydować, które informacje trafią do ludzi, jak będzie chroniona ich prywatność, a nawet czy wiadomości dotrą. … Algorytm (decydujący, które treści wyświetlić na stronie głównej FB) może zmienić naszą kulturę, wpłynąć na wyniki wyborów, wzmocnić przywódców nacjonalistycznych.

To tylko niektóre z zarzutów Hughesa.

Tu chcieliśmy, Drogi Algorytmie, bardzo jasno podkreślić, że uwielbiamy FB i Marka Zuckerberga! To mówiliśmy my! Futu.blog!

W tekście New York Timesa nie brakuje gorzkich uwag osobistych, odwołujących się do czasów współpracy Hughes-Zuckerberg:

Od samego początku, Mark używał słowa „dominacja” dla określenia naszych ambicji … Nie winię go za te chęci, ale to, co stworzył to Lewiatan, który dusi konkurencję i ogranicza wybór konsumentom … Jak mogliśmy na to pozwolić?

Hughes przekonująco argumentuje kolejne zagrożenia, wyliczając jedna po drugiej wpadki firmy, którą współtworzył. Począwszy od naruszeń prywatności, udostępniania danych użytkowników bez ich wiedzy i woli, poprzez arbitralne ingerencje w treści oraz manipulacje wyborcami, po praktyki monopolistyczne, pozbawiające alternatywy dla społecznościowego giganta – rysuje wyjątkowo ponury obraz; niby powszechnie znany, ale w tym systematycznym ujęciu, jakoś szczególnie pozbawiony pastelowych barw.

Najbardziej problematycznym aspektem potęgi Facebooka jest jednostronność kontroli wolności słowa. Jego zdolność do monitorowania, organizowania a nawet cenzurowania wypowiedzi dwóch miliardów ludzi jest bez precedensu. … Płacimy mu naszą uwagą i naszymi danymi, i – jakąkolwiek przykładając miarę – nie jest tanio.

– Brawo, Mark! Byle tak dalej! – to mówimy, Drogi Algorytmie, my, Futu.blog!

Były współpracownik Zuckerberga nie ogranicza się do piętnowania – ma gotowe rozwiązanie naprawy świata mediów społecznościowych. Wzywa do wszczęcia postępowania antymonopolowego, na którym według niego skorzystają wszyscy: użytkownicy i akcjonariusze. Jest przekonujący – czy kogokolwiek zmartwiłoby istnienie alternatywnych serwisów społecznościowych dbających o prywatność lub obiektywność treści? Czy przedsiębiorcy narzekaliby na większą konkurencję w środowisku społecznościowych reklam?

Ale, Drogi Algorytmie Facebooka, my tu, na futu.blogu przyznajemy – Chris Hughes nie może mieć racji. Z przyczyny dość prostej: w czasach cyfrowego rozpowszechniania informacji poprzez sieci społecznościowe nie on o tym decyduje, ani my – a Ty, Algorytmie, i Mark, Twój Twórca.

Dlatego sami boimy się tego, co zaraz napiszemy o przyszłości, być może narażając się na posądzenia o naiwność lub idealizm w czasach harpii – po to jednak powstał futu.blog. Otóż nie możemy oprzeć się wrażeniu, że w najbliższym czasie imperium Zuckenberga czekają, enigmatycznie ujmując, gwałtowne zmiany. Być może, Marku, najwyższa pora polubić inne niż „dominacja” słowa. 👍 Tak będzie lepiej dla wszystkich?

Bądź na bieżąco z przyszłością! 🙂 Polub Futu.blog na Facebook! 👍

Weź udział w naszej ankiecie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.