Rozrusznik ładowany biciem serca

Czyli krótko, a nawet za krótko o człowieku-baterii

Rozrusznik serca to niezwykle narzędzie. Każdego roku setki tysięcy osób zawdzięcza mu życie. Dosłownie.

Baterie dotychczas stosowane w rozrusznikach mają swoje wady – ograniczoną moc i żywotność; zbyt duże rozmiary – są wszczepiane podskórnie, sprawiając pacjentom dyskomfort oraz powodując zniekształcenia.

Bądź na bieżąco z przyszłością! 🙂 Polub Futu.blog na Facebook! 👍

Naukowcy z Chin z powodzeniem przetestowali na samcach świni Yorkshire (z pewnością byliście ciekawi rasy…) rozrusznik ładowany biciem serca. Skąd wybór zwierzęcia doświadczalnego? Nieszczęściem świń jest posiadanie nie tylko jadalnych tłuszczu i mięśni, ale też serca podobnej wielkości co Homo Sapiens. Pech to pech!

Zastosowany w urządzeniu nanogenerator stwarza realną szansę nie tylko wyeliminowania konieczności ładowania (bądź wymiany) baterii. Pozwala również uzyskać lepsze parametry wyjściowe, charakteryzuje się wysoką trwałością oraz niskimi kosztami produkcji. To wszytko bez konieczności stosowania zewnętrznego źródła energii.

Nie bylibyśmy jednak futu.blogiem ograniczając się do suchej relacji, bez neuronalnej gimnastyki nad implikacjami przyszłościowymi!

Tym bardziej, że to nie pierwsze doniesienie o symbiotycznych miniimplantach nie wymagających zewnętrznego zasilania. Oganizm ludzki – przynajmniej w teorii – to pole do popisu dla wykorzystania nanogeneratorów. I to nie tylko z siły mięśniowej, choć ten sposób wydaje się oczywisty: implant ślimakowy ładowany ruchami żuchwy? Wyobraźcie sobie małą turbinkę w aorcie, gdzie prędkość przepływu sięga 1m/s… A ruchy perystaltyczne i oddechowe?!

Trwają prace nad wykorzystaniem energii biochemicznej na poziomie komórkowym. Wydaje się, że matrixowskie maszyny, czerpiąc energię wyłącznie z ludzkich mózgów, przegapiły mnóstwo użytecznych źródeł energii i potencjalnie bardziej efektywnych! Było Wachowskim zajrzeć do nas, na futu.blog.

Po więcej ciekawych historii z przyszłości zapraszamy na STRONĘ GŁÓWNĄ…

Ilekroć w redakcji pojawia się temat sióstr Wachowskich, wszyscy z zadumą kiwają głową nad światem galopującym czasem zupełnie w nieznane (i szczerze mówiąc, dręczy nas wtedy myśl bardzo niemiła, że nie wszystko jednak da się przewidzieć).

Do rzeczy… Można przyjąć ciekawą hipotezę, że ilość energii wytwarzaniej przez co bardziej zautomatyzowane jednostki transhumaniczne będzie przekraczała ich potrzeby. Myśląc o twórczo-artystycznych sposobach jej użytkowania choćby w postaci wszepialnych implantów świecących podskórą tu i tam, chwytamy się, tu w redakcji, za głowy. A Wy?

Ponieważ trzymanie się za kiwające głowy przeszkadza w pisaniu, na tym skończymy dzisiejsze futu.blogowanie.

Niemniej, jesli nie macie nic przeciw, nie porzucimy tematu nanogeneratorów – zbyt mile łechce ośrodki kreatywne w naszych przestymulowanych mózgo-procesorach…

Bądź na bieżąco z przyszłością! 🙂 Polub Futu.blog na Facebook! 👍

P.S. Uważajcie, Drodzy Czytnicy, na schab niewiadomego pochodzenia! Ponoć połamanie zębów na implantach testowych przynosi szczęście, lecz nie życzymy Wam tego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.