A jednak naziści?! *

Czyli krótko, ale całkiem poważnie o metalowym kolosie pod powierzchnią Księżyca.

Futu.blog Twoje miejsce w sieci bez reklam

Zupełnie niedawno na łamach szacownego czasopisma Geophysical Research Letters pojawiło się doniesienie o zaskakującym odkryciu.
Zespół badaczy z instytucji równie szacownych co wspomniane łamy – Centrum Lotów Kosmicznych NASA, Instytutu Księżycowo-Planetarnego w Huston oraz MIT – natrafił na tajemniczą formację ukrytą pod powierzchnią srebrnego globu.

W trakcie analizy danych z obszaru o nazwie Basen Biegun Południowy-Aitken, zlokalizowanego – jak należałoby się po umiejscowieniu tajemniczej formacji spodziewać – po ciemnej stronie Księżyca, stwierdzono występowanie anomalii grawitacyjnej.

Basen Biegun Południowy-Aitken to największy zachowany krater pouderzeniowy nie tylko na Księżycu, ale prawdopodobnie w całym Układzie Słonecznym. Jego głębokość wynosi 13 kilometrów, a średnica – około dwóch i pół tysiąca, czyli w przybliżeniu tyle, ile trasa Warszawa-Barcelona.

Źródło anomalii znajduje się pod dnem krateru, w płaszczu skorupy księżycowej. Charakteryzuje je wysoka gęstość, znaczenie przekraczająca standardowe zagęszczenie w okolicznych warstwach. Według wstępnych szacunków znalezisko to istny kolos – mierzy kilkaset kilometrów, a jego waga to ponad dwa tryliardy kilogramów, czyli około 0,003% całkowitej masy naturalnego satelity Ziemii.

Za jedną z najbardziej prawdopodobnych hipotez tłumaczących istnienie zaburzeń grawitacyjnych przyjmuje się obecność olbrzymiej; w zasadzie trudnej do wyobrażenia ilości metalu. Mógłby on pochodzić z ciała, które, uderzając w Księżyc, doprowadziło do powstania Basenu Biegun Południowy-Aitken. Dopuszcza się również, iż zagęszczenie jest efektem końcowych faz krystalizacji oceanu magmowego.

Tu, w redakcji futu.bloga, staramy się trzymać w cuglach wyobraźnię i myśleć racjonalnie – bierzemy, oczywiście, pod uwagę, że cała ta anomalia to po prostu resztki astralnej kolizji dajmy na to z żelaznym meteorytem.
A jednak gdzieś w zakamarkach neuronalnych błąka się pytanie: a co, jeśli…?

*tytuł (w zamierzeniu żartobliwy, choć każdy z doświadczenia wie, że to nie zawsze musi mieć znaczenie) odnosi się do wizji fińskich twórców w obrazie „Iron Sky”… Pozdrawiamy Finów i Finki. I Finów z finkami też oczywiście!

Po więcej ciekawych historii zapraszamy na DWORZEC GŁÓWNY…

4 myśli na temat “A jednak naziści?! *

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.